Dzisiaj dzień miałam baaardzo leniwy. Nic mi się nie chciało i miałam kartkówkę z Niemieckiego (o której się dowiedziałam tego samego dnia), ale poszło mi nieźle - 2+. Mieliśmy dziś tylko dwie lekcje więc plecak miałam leciutki :)) Po niemieckim szliśmy do domu małego dziecka by dać ciuchy i się z nimi pobawić. Było ich niewiele w starszej grupie (2-3 lat) ok. 10 :) Były nieśmiało i to bardzo, ale udało nam się przełamać lody. Najpierw poszłam do małych dzieci (1-2). Było duużo maluszków, które dopiero zaczynały chodzić. Poznałam małą Julkę i Oliwię. Z tą drugą załapałam lepszy kontakt. Przytulałam się do niej, bawiłam w berka, łaskotałam. Była naprawde urocza, że aż miałam ochotę ją wynieść :) Bałam się najbardziej tego, że będą smutne, albo co gorsza - będą płakać. Wtedy i ja bym płakała, bo jestem dość wrażliwa. A teraz bilans :)
- dwie kromki z serkiem (ok.160 kcal)
- makaron :/ z szpinakiem i śmietaną 18% (ok. 200 kcal, zawyżam pewnie)
- sałatka z makreli z groszkiem, kukurydzą i majonezem (ok. 150 kcal, nie wiem)
510/500
Trochę za dużo, ale może zwrócę lub poćwiczę :) Dużo dziś chodziłam, więc może trochę spaliłam. Do tego cały dzień było mi zimno. Kiedy inni w domu małego dziecka chodzili w krótkim rękawku, to ja chodziłam w swetrze i było mi akurat :) W szkole i na dworze marzłam, ale przeżyłam, więc jest ok :) A co u was? :)
![]() |
| Moje nogi, kiedyś wyśle wam ładniejsze zdjęcie :) |
![]() |
| Tak kiedyś będą wyglądać :) |









